Zakładki

środa, 26 czerwca 2013

Rozdział 3 ''Mocno bije''

Pierwszą lekcje zaczęliśmy od sztuki. Nasza pani była miła, ale były momenty z wczoraj jak się jej bałam. Nie ma co, ale potrafi grać.
- Dzisiaj zaczniemy prace w parach. Każdy wylosuje jakąś scenkę i za tydzień ma ja zagrać przed klasa. Tematem przewodnim jest utracona miłość. Będę oceniać, wykonanie, mimikę twarzy i uczucia jakie włożycie do tego, więc powodzenia. - oznajmiła nauczycielka, po czym po kolei podchodziła do ławek i każda z par losowała scenkę. Mi i Zaynowi trafiło się pożegnanie na stacji kolejowej, gdzie dziewczyna zostawia ukochanego aby móc spełniać marzenia. Jak ja mam niby z nim to zagrać ?! Pogięło ich ... Musze to zrobić jak najlepiej, od tego zależy moje stypendium.
- No to mamy pecha. - usłyszałam głos chłopaka, który wyrwał mnie z zamyśleń.
- Ale z czym? - zapytałam.
- Ze scenką. - oznajmił wskazując na karteczkę, która trzymałam w ręku. - Będzie trochę ciężko, ale możemy spotkać się po szkole. Poćwiczymy. Co ty na to?
- Dobry pomysł. Ale pod wieczór, bo po szkole jestem zajęta. - powiedziałam, bez żadnego entuzjazmu.
- Niech zgadnę. Będziesz ćwiczyć ? Zapewne znowu będę musiał cię z tam tąd wyciągnąć siłą.– odparł z uśmiechem na twarzy. - Nie ma co, ale za dużo ćwiczysz. Powinnaś odpocząć. Jeszcze jakiejś kontuzji się nabawisz. To dopiero będzie koszmar, prawda? - droczył się ze mną.
- To w ogóle nie powinno cię interesować. Nie musisz się przejmować. - nie dawałam za wygraną.

- Po prostu mi za...

Drrrrrryyyyyyyynnnnnnnnn. Przerwało mu w połowie zdania. Zadzwonił dzwonek, wszyscy rzucili sie do wyjścia. Spakowałam się i ruszyłam do drzwi. Niestety ktoś zastawił mi drogę.
- Przyjdę po ciebie do tamtej sali gdzie ćwiczyłaś i wtedy poćwiczymy razem. Do zobaczenia. - powiedział machąjąc mi na do widzenia. Nie wiem czemu, ale jakoś nie chciało mi się na niego złościć. Miał cos w sobie cos czego nie potrafiłam wyjaśnić. Cos co do niego przyciągało. Boże Adrianna o czym ty myślisz. Opanuj sie kobieto, jak taki głupek potrafi ci zamieszać głowie?! Jesteś beznadziejna. Nie ma czasu na takie głupoty. Zaraz będę mieć matematykę z Caroline. Właśnie gdzie ona jest. Musze do niej zadzwonić, ciekawe gdzie się podziała.
- Halo? - Odebrała po trzech sygnałach.
- Hej, Caroline. Gdzie jesteś ? - Zapytałam idąc wzdłuż.
- Jestem w stołówce z Alice, Harrym, Niallem, Louisem i Liamem. - odpowiedziała mi po czym od razu skierowałam się w stronę stołówki.
- Z kim? Dobra mniejsza z tym, zaraz tam będę.
- Ok. - rozłączyła się.
Kiedy weszłam do stołówki od razu pomachały mi moje przyjaciółki wraz z czteroma chłopakami.
Dopiero co podeszłam, a od razu odezwał się brunet z bluzka w paski.
- Hej, a my się chyba nie znamy jestem Louis, a ty zapewne jesteś Adrianna?- Odezwał się z entuzjazmem.
- Tak, miło mi cię poznać. Widzę, ze moje przyjaciółki maja długi język. - zaśmiałam się i dosiadłam się do wszystkich. Zostałam przedstawiona reszcie. Blondyn, który ciągle rozmawiał z Caroline nazywał się Niall, a brunet który był z Louisem nazywał się Liam. Okazało się, ze wszyscy razem się przyjaźnią od małego. Było miło słuchać ich opowiadam o tym co się działo kiedy mama zostawiała ich samych w domu. Bardzo dużo się śmiałam. Już nie pamiętam jak dawno temu było tak zabawnie.

*retrospekcja*
- Nie wychodzi z pokoju już od 3 dni. Bardzo się o nią boje.
- Wszystko będzie dobrze, zobaczysz. Musi sobie po prostu poukładać sobie w głowie i pobyć sama.
- Mam nadzieje, ze wyjdzie.
* Puk, puk , puk *
- Adrianna, wyjdź proszę - Powiedział tata, przez zamknięte drzwi.
- Nie chce, zostawicie mnie w spokoju! Wy nic nie wiecie! - Krzyknęłam ze łzami w oczach już kolejny raz tego dnia będę płakać.
-Mamo, wróć. Proszę. Przyjdź i powiedz, ze to żart. Powiedz, ze wszystko będzie w porządku, mamo...
*Koniec retrospekcji*

 - Adrianne, wszystko w porządku? - zapytał trochę zmartwiony Harry.
- Tak, wszystko w porządku. Zamyśliłam się. - odpowiedziałam złamanym głosem.
- Na pewno nic ci nie jest? - Zapytała przyjaciółka. - Strasznie zbladłaś. Może pójdziemy do pielęgniarki?
- Nie, nie trzeba. - nie zgadzałam się.
- A mówiłem, co za dużo to nie zdrowo. - zza moich pleców odezwał się znajomy głos. - Hejka chłopaki, co tam?
-Ooo, hej Zayn. - przywitał się loczek. - Siadaj.
- To wy się znacie? - zapytała zdziwiona Caroline.
- Jasne, jesteśmy przyjaciółmi od przedszkola, cała nasza piątka. - odpowiedział Niall.
- Nie wiedziałam. Jestem w szoku. No, ale tego można było się po was spodziewać. -zaśmialiśmy się wszyscy.
- Tsaaa ... Fajnie, ale ja już chyba pójdę, musze poćwiczyć. - Odparłam, odsuwając krzesło. Po chwili czyjaś ręka złapała za mój nadgarstek. Odwróciłam się i zauważyłam Zayna.
- Co chcesz? Spieszę się. - powiedziałam szybko.
- Pamiętaj, dzisiaj o 18 pod szkołą, idziemy do mnie poćwiczyć. - powiedział z zadziornym uśmiechem na ustach.
- Jasne, do zobaczenia.
- No to pa. - Zawołał machając ręką na pożegnanie. Nie wiem czemu, ale kiedy złapał mnie za rękę moje serce zabiło nieco szybciej. Czy to możliwe, ze na prawdę się przemęczam. Chyba za dużo ćwiczę.

Hejka, mam nadzieje iz czytacie tego bloga :D Bardzo bede wdzieczna za komentarze i za odpowiedzi w sadzie ^.^ A. 
Prawda, ze Harry jest słodki?! ;* On nas kocha, a my go. Mam nadzieje, ze nas i nasz blog pokochacie tak bardzo ja go. *A.*