Zakładki

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Rozdział 2

Oburzona wróciłam do klasy. 'Głupek, idiota, palant', krzyczałam w myślach. 'Jak ja mam z nim wytrzymać te 6 miesięcy? Co on sobie myśli, ze kim jest? Grr ...'
-A tobie co?- Zapytała Caroline.

-Ten PALANT mnie wnerwia. Co on sobie wyobraża?! - Wykrzyknęłam i zauważyłam, że Caroline zaczyna się śmiać. - Ej, to nie jest śmieszne. Przestań!! - Ale ona zaczęła się śmiać jeszcze bardziej.

-Złość piękności szkodzi, ale ty na pewno nie masz się o co martwić i tak już masz dużo zmarszczek. - Powiedziała śmiejąc się na cały korytarz. Lekko ja popchnęłam po czym sama się zaśmiałam. Miała rację. Po co się przejmować nim, tym aroganckim śmieciem? 

-Dobra chodźmy nie mamy czasu, zaraz lekcje się znowu zaczynają, a ja nie chce się spóźnić.

Weszłyście do klasy, on już siedział w ławce, popatrzał na mnie i od razu się odwrócił. Nie ucieszyłam się na jego widok. Niestety nie było innego wyjścia. 'Dlaczego akurat mnie musiało się to przytrafić ?' Czemu to zawsze ja mam takiego pecha w zyciu? Moje przyjaciółki cieszyły się ze swoich partnerów, podobali im się. Ja niestety musiałam trafic na takiego goscia, ktory z byle powodu jest bezczelny. Postanowiłam się jakoś przemóc i usiadłam w ławce z uśmiechem na twarzy. Gdy podczas lekcji biologii sprawdzałam coś w książce, widziałam kątem oka jak brunet na mnie spogląda. Popatrzałam na niego, a chwilę później wpatrywaliśmy się nawzajem w nasze oczy. Po chwili się ocknęłam.
- Co się tak lampisz ?! Cos sie stało ?/

-Yyy... Nie nic, ale …
- Co ale ?
- Zapomnij. - uśmiechnął się.

Byłam zdumiona, że jednak taki ktoś jak on potrafi być w miarę miły i się uśmiechać. Lekcja dobiegła końca, byłam bardzo zszokowana jego zachowaniem. Od razu poleciałam do dziewczyn. Na korytarzu jednak zauważyłam tylko Alice, która rozmawiała ze swoim partnerem z ławki. Postanowiłam więc do nich podejść.
- O cześć Adrianna, to jest mój kolega z ławki, Harry. Też uwielbia śpiewać, tak samo jak ja.- Powiedziała wskazujac reka na kolege z bujnymi lokami.
-Cześć Alice, dobrze, że chociaż ty jesteś zadowolona ze swojego szkolnego partnera. 
-Hej Harry, jestem Adrianna.
-Cześć Adrianna, miło mi. - uśmiechnął się. Był zupełnie inny niż mój partner, umiał się zachować przy dziewczynie, w przeciwieństwie do tamtego dupka. 
-O czym rozmawiacie ? - zapytałam.
-A taka miła pogawędka o niczym. A wiesz może gdzie jest Caroline ? 
-No właśnie też jej szukałam. - Odrzekłam rozgladajac sie na boki.
-No dobrze to chodź jej poszukamy. Bye Harry, spotkamy się później.
-No Pa Alice, na razie Adrianna, miło było cie poznac.
- Mi tez, to do zobaczenia. - Pozegnalismy sie z Harrym, po czym zaczelismy szukac Caroline.
Chodziłyśmy po całej szkole w poszukiwaniu Caroline. W końcu znalazłyśmy ją na podwórku szkolnym. Siedziała sama na ławce. Od razu do niej podeszłyśmy. 
-Caroline, co się stało ? - spytałam.
-No, bo ja spotkałam tego twojego partnera i ja słyszałam jak on rozmawiał z chłopakiem o bujnych lokach, to chyba kumple - zwróciła sie do mnie.
.
-Co ? O bujnych lokach ? To pewnie Harry, ale nic mi o tym nie wspomniał.

-Dziwne. - stwierdziła Alice
-Słyszałam jak ten Harry mówił do niego, aby sie nie spoznił. Chyba maja jakis wystep. 
-Jak to ? A co powiedział brązowooki ?
-Postara się. Wyglądało na to, że sa podekscytowani.
-Jestem tego ciekawa. A wy co o tym sadzicie? - Zapytałam dziewczyny po czym zadzwonił dzwonek.

Drrrrrrrrrrrrrryyynnn.
-Dzwonek już, chodźmy do klasy. Teraz historia, zajecia i do domu.

Byłam zadowolona, że ten dzień w szkole się w końcu skończy, ale nie mogłam sie doczekac zajec z baletu. Czekałam na to cały dzien.
Weszłam do klasy, go jeszcze nie było. Bardzo sie z tego ucieszyłam. Rozpoczęła się lekcja, a po nim ani śladu. Po 10 min lekcji przyszedł, usprawiedliwił się i usiadł w ławce. Pod koniec historii wydarzyło się coś dziwnego, według mnie.
-Cześć, przepraszam, ale nie wiem na jakiej stronie jestesmy. Mozesz mi powiedziec.
-Mogłes sie nie spozniac. Jestesmy na 4 stronie. - Powiedziałam szeptem.
-Na prawdę przepraszam, a mógłbym znać twoje imię ? Byłoby nam łatwiej.
-Taa, jasne, jestem Adrianna, a ty?
-Okey, jestem Zayn.

Jak to powiedział od razu zadzwonił dzwonek. Nie mogłam w to uwierzyć, ale jednak wolałam zachować to tylko dla siebie. Zostały mi tylko zajecia z baletu.Byłam bardzo podekscytowana, tak bardzo to kochałam. Od małej dziewczynki, która w przedszkolu na bal karnawałowy, zawsze przebierała się za baletnice. Napotkało mnie wiele przeszkód w życiu i dzięki temu taka jestem. Osiagne moje marzenie chocby nie wiem co. Na treningu wszystko szło pomyślnie. Po zajeciach postanowiłam zostac po szkole i pocwiczyc. Powiedziałam dziewczynom aby pojechały bez ze mnie. Właczyłam muzyke i postanowiłam wymyslic układ do Rihanny - Stay.Nagle zauwazyłam, ze ktos jest w sali oprocz mnie. Bardzo sie przestraszyłam. Nagle zauwazyłam, ze to był Zayn. Poczułam lekką ulge.
- WoW, jestes niesamowita, ale nawet to cie usprawiedliwia dlaczego jestes tu sama o tak poznej porze. Co za duzo to nie zdrowo. - Usmiechnał sie.
- A ty nie powinienes podgladywac, nieładnie. - Pierwszy raz sie do niego usmiechnełam. Tak szczerze. 
- Ale ja nie podgladywałem, ja poprostu przechodziłem tedy i wtedy cie zobaczyłem. - Usmiechnał sie zadzierajac nosa.
- Niech ci bedzie, ale ja juz sie zbieram. Wiec narazie. - Powiedziałam przez ramie wychodzac z sali.
- Do jutra. 
Kiedy wyszłam ze szkoły Słuchawki na uszy i po 30 min dotarłam do domu, wzięłam krótki prysznic i zaczęłam robić pracę domową. Odrobiłam wszystko w 1 h, pouczyłam się trochę i miałam czas dla mnie. Dzisiejszy wieczór spedziłam na bujanym fotelu na tarasie, z dłogopisem i pamietnikiem w rękach. Trzeba przyznać, że ten rok szkolny zaczęłam fatalnie. Kiedy skonczyłam piszac ostatnie zdanie popatrzyłam w niebo, akurat leciała spadająca gwiazda i pomyślałam życzenie, pierwszy raz w zyciu zauwazyłam spadajaca gwiazde. Bylam szczesliwa i napełnina nadzieja, ze zyczenie sie spełni. Na zajutrz Wstałam około 6:30, żeby tym razem się nie spóźnić, poniewaz moj kok zajmuje duzo czasu. Szybko się ubrałam zjadłam śniadanie, zrobiłam lekki makijaż i poszłam na przystanek autobusowy. Dziewczyny już czekały i były zaskoczone, że nie spozniłam sie na autobus. Zaczęłyśmy się śmiać z byle czego jak to mielismy w zwyczaju. Dzień rozpoczął się dobrze i miałam nadzieję, że taki pozostanie. ~ Ala.

1 komentarz:

  1. Jezu zajebiste pisz dalej szkoda marnować talentu ... Buziakii ;8

    OdpowiedzUsuń